Zum Inhalt springen


Przewodnik numizmatyczny
Metale szlachetne, monety, bankonoty…


9 grudnia 2011

Gdzie po monety?

Internet jest już wszechobecny w życiu ludzi. Nikogo nie dziwi, że można wszystko załatwić nie wychodząc z domu, wystarczy wejść do sieci i wszystko robi się praktycznie samo. Ale najbardziej zadziwiające są takie możliwości jak zakup monet czy banknotów przez internet. Otóż coraz bardziej staje się popularne zjawisko tak zwanych e-targowisk, gdzie można wybrać interesującą nas monetę i zamówić do domu. W ten sposób rozwija się obecna numizmatyka. To nietypowe hobby zaczyna tracić na swej unikalności. Coraz więcej amatorów zaczyna kolekcjonować stare banknoty.

Zbieranie monet jest na tyle niezwykłe, gdyż aby dostać unikalny egzemplarz trzeba być nie tylko zapalonym pasjonatą, ale również znawcą w tej dziedzinie. Monety mogą być fałszywe albo po prostu nie warte tyle ile chce za nie sprzedawca. Z tego względu dla amatorów lepszym wyjściem jest kupowanie w bankach albo w innych zaufanych źródłach. Ponadto banki zazwyczaj oferują większy wybór.

Skorzystanie z innych, mniej oficjalnych źródeł może mieć swoje zalety jak i wady. Jeżeli zależy nam na bardzo rzadkiej monecie, albo poszukujemy jakiegoś konkretnego egzemplarza to warto pójść do sklepów numizmatycznych albo antykwariatów. Dodatkowo zazwyczaj można negocjować cenę i wiele zyskać. Jednak, żeby w ten sposób powiększać swoją kolekcję, musimy bardzo dobrze znać się na monetach i nie może nam sprawiać trudności oszacowanie ich wartości. (więcej…)

Szeleszcząca siła

Bardzo podobnie rzecz będzie miała się, jeżeli chodzi o banknoty funkcjonujące w danym kraju, jako środki płatnicze. W tym przypadku będzie nawet łatwiej o odtworzenie zachodzących w przeszłości zmian historycznych. Będzie tak z tej oto prostej przyczyny, że na banknotach jest zdecydowanie więcej miejsca i w związku z tym można na nich umieścić dużo więcej informacji niż na monetach. Poza tym papierowe pieniądze mogą być wielokolorowe, co także zwiększa zakres treści, które mogą sobą przekazywać. Znam osobiście takich kolekcjonerów, którzy zdecydowanie bardziej cenią sobie właśnie pieniądz papierowy, gdyż jak twierdzą jest bardziej reprezentacyjny. Nie bez związku jest także fakt, iż zwykle banknoty prezentują zdecydowanie większe nominały niż monety, a tym samym są po prostu droższe. Na co zwolennicy metalowych pieniędzy kontrują, że wystarczy wybić niski nominał w jakimś cennym kruszcu (np. w złocie) i już wiele banknotów będzie mogło się schować ze wstydu. Tym niemniej, co by nie powiedzieć w tej kwestii, banknoty niezaprzeczalnie posiadają swój niepowtarzalny urok. I można się w tym miejscu spierać, czy bardziej nam się podoba jak pieniądz brzęczy czy szeleści, jednak myślę, że ważniejsze jest to, żeby w ogóle był. O banknotach zaś można powiedzieć wiele. (więcej…)

13 czerwca 2011

Banknoty serii „jenerał” okupacji niemieckiej

Po wybuchu I wojny światowej na terenach Polski , która jak pamiętamy była pod zaborami trzech obcych państw sytuacja bardzo się zmieniła. Dotychczasowi sojusznicy – Rosja oraz Rzesza Niemiecka wraz z Austro-Węgrami stali się wrogami, i wskutek działań wojennych wojska niemieckie zajęły sporą część zaboru rosyjskiego. Z części tych terenów utworzono Jeneral-Gubernatorstwo Warszawskie, z którego władze niemieckie po zakończeniu wojny, oczywiście zwycięskiej dla siebie, chciały utworzyć Królestwo Polskie pod patronatem Berlina. Po zajęciu terenów, Niemcy zaczęli wprowadzać swoją administrację, a także swój porządek prawny i gospodarczy, w tym finansowy. Trzeba było  zastąpić rosyjskie ruble, które pozostały po zaborcy rosyjskim na okupowanych terenach. Zarząd gubernatorstwa postanowił nie wprowadzać marki niemieckiej, jako waluty obowiązującej, ale nową walutę, która po wojnie miała zostać przekształcona w walutę Królestwa Polskiego. Dlatego w grudniu 1916 roku na mocy dekretu powołano Polską Krajowa Kasę Pożyczkową i określono, że walutą będzie marka polska, na którą należy wymienić pozostające w obiegu rosyjskie ruble. Emitowane przez okupanta marki niemieckie były pierwszym polskojęzycznym pieniądzem w XX wieku. Okupant postanowił, że wymiana odbędzie się w stosunku 100 rubli = 216 mkp. Pieniądze zostały wprowadzone do obiegu w lipcu 1917 roku. W pierwszej serii wyemitowano banknoty o nominałach ½, 1, 2, 20, 50 oraz 100mkp. Banknoty były produkowane przez Reischdruckerei  w Berlinie. Awersy wszystkich banknotów były ozdobione tarczą herbową z białym orłem w koronie na czerwonym tle. Obok herbu była nota prawna. Na banknotach pierwszej serii nota ta była mało konkretna – brzmiała: „Rzesza Niemiecka przyjmuje odpowiedzialność za spłatę Biletów Kasy Pożyczkowej w Markach Niemieckich po cenach nominalnych” – ze skróconą nazwą banku emisyjnego. Ta nota została poprawiona już w następnej serii banknotów. Pod nota prawną znajdowały się podpisy zarządu okupacyjnego i napis małymi literami „zarząd jenerał-gubernatorstwa warszawskiego” – taki zapis uznano za błąd i już w następnej serii banknotów widnieje napis „Zarząd Generał-Gubernatorstwa Warszawskiego”. Rewers banknotów był ozdobiony rysunkami orientalnymi oraz głowami kobiet w antycznych nakryciach głowy.

6 czerwca 2011

Banknoty Centralnej Kasy Gdańskiej

Banknoty Centralnej Kasy Gdańskiej- waluta gulden- oficjalne banknoty Wolnego Miasta Gdańsk stanowiące prawny środek płatniczy w czasach jego istnienia tj. w okresie dwudziestolecia międzywojennego były emitowane przez dwie instytucje: Centralną Kasę Gdańską oraz Bank gdański. Szczególna wartość mają te zachowane do dzisiaj emitowane przez Gdańską Kasę centralną z tego względu ze instytucja ta emitowała je tyko przejściowo przez jeden rok do momentu utworzenia w 1924 roku Banku Gdańskiego. Centralna Kasa Gdańska emitował guldeny oraz fenigi stanowiące setna część guldena. Z emisji tej instytucji wyszły takie banknoty jak: 100 guldenów-11 listopada 1923 rok, 50 fenigów -22 października 1923 rok, 50 fenigów -1 listopada 1923 rok, 50 guldenów -listopada 1923 rok, 25 fenigów 22 października 1923rok, 25 fenigów- 1 listopada 1923 roku, 25 guldenów – 22 października 1923 roku, 10 fenigów- 22 października 1923 roku, 10 guldenów -22 października 1923 roku, 5 fenigów – 22 października 1923 roku, 5 fenigów – 1 listopada 1923 roku, 5 guldenów 22 października 1923 roku, 5 fenigów 1 listopada 1923 roku, 5 guldenów 1 listopada 1923 roku, 2 fenigi 22 października 1923 roku, 2 guldeny 22 października 1923 roku, 2 guldeny 1 listopada 1923 roku , 1 fenig 22 listopada 1923 roku, 1 fenig 22 października 1923 roku oraz 1 gulden 22 października 1923 roku. Wszystkie t banknoty zostały zastąpione nowym nominałem wraz z utworzeniem rok później Banku Gdańskiego. Najniższy nominał na banknocie z emisji Banku Gdańskiego to 10 guldenów a najwyższy to 1000 guldenów. W o wiele lepszym stanie niż banknoty zachowała się moneta z tamtych czasów. Monety wybijano w berlińskiej mennicy, miały one podobnie jak banknoty napisy w języku niemieckim i podobnie jak banknoty obowiązywały jak środek płatniczy do 30 września 1939 roku, po czym jeszcze przez okres sześciu miesięcy można je było wymieniać w kasach niemieckich na terenie Gdańska na wprowadzone z powrotem niemieckie marki. Taką decyzję podjęły władze niemieckie.

30 maja 2011

500zł emisje z lat do stycznia 1946

Pod koniec drugiej wojny światowej w Lublinie powołano Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. Pełnił on rolę tymczasowego rządu, układ sił w Polsce sprawił, że był on zależny od rządu w Moskwie. Już w sierpniu 1944roku w celu unormowania sytuacji finansowej powołano w Lublinie Kasę Resortów, której szybko zmieniono nazwę na Centralną Kasą Skarbową. Już 27 sierpnia 1944 roku PKWN w dekrecie określiła, że wprowadza się polskie pieniądze na terenach wyzwolonych, które mają zastąpić będące w obiegu banknoty okupacyjne oraz radzieckie ruble. Pierwsze banknoty były wydrukowane w ZSRR w moskiewskiej drukarni GOZNAK. Były to nominały od 50groszy do 500zł. Banknot najwyższego nominału pierwszych edycji nie był najszczęśliwszym. Już od początku dręczyły go kłopoty. Podobnie jak inne banknoty pierwszej edycji banknot ten miał błędnie przetłumaczony tekst noty prawnej gdzie zamiast słowa „obowiązkowe” widniało słowo „obowiązkowym” niby małe potknięcie ale… Pierwsze banknoty były wykonane na papierze wyprodukowanym w ZSRR. Kolorystyka nadruku była utrzymana w stalowych barwach, jednak poszczególne serie różniły się od siebie odcieniami. Kolor papieru użytego do druku tego banknotu to kremowy. Banknot był wydrukowany jeszcze w jednej serii w 1944 roku w drukarniach polskich i miał już poprawioną notę prawną. Podobnie jak większość banknotów z tego okresu znaki wodne miały kształt wydłużonej gwiazdy i był umieszczony na całej powierzchni banknotu. Banknot był chyba ten był najczęściej fałszowanym banknotem z pierwszych serii i już w 1945 roku został wycofany z obiegu. Kolejny raz banknoty o nominale 500zł pojawił się w styczniu 1946 roku wraz z nowym banknotem 1000zl. Bankiem emisyjnym tego banknotu był Narodowy Bank Polski. Był to o wiele nowocześniejszy banknot od emisji z roku 1944. Jego znak wodny miał kształt jaśniejszych i ciemniejszych liter „W”. Banknot był zaprojektowany przez Wacława Borowskiego i utrzymany był w obowiązującej stylistyce socrealizmu.  Awers zdobiły rysunki postaci stoczniowca oraz rybaka, natomiast na rewersie umieszczono widok Gdańska od strony Wełtawy.

23 maja 2011

Polskie pieniądze po reformie Premiera Grabskiego.

Kryzys gospodarczy który dotknął Polskę podobnie jak i resztę świata wymusiła na rządzie polskim szereg działań w celu ratowania gospodarki. Na polecenie Prezydenta RP, Premier i za razem Minister Finansów Władysław Grabski przeprowadził reformy, które na celu miały uratować skarb państwa i uzdrowić polską złotówkę. Na mocy rozporządzenia zamknięto kredyt Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej i wprowadzono nową walutę – złotego. Nowa waluta miała oparcie w złocie, a jej wartość wyznaczono na 1/5 wartości dolara. Rok 1924, był więc rokiem wymiany polskich pieniędzy. Zamiast marki polskiej pojawiły się banknoty złotych polskich. Banknoty te miały jako datę emisji podany rok 1919, a więc rok kiedy złotówka została w ustawie uznana za oficjalną polską walutę, która miała zastąpić tymczasowa markę polską. Były one wydrukowane w dwóch zachodnich wytwórniach we współpracującej z Bank of England spółce Waterlow & Sons Limited, gdzie drukowano wysokie nominały polskiej waluty tj. 100,500,1000 oraz 5000zł, a także w banku centralnym Francji – banknoty o nominałach 1,5,10 i 50zł. Już w kilka dni po wprowadzeniu reformy Grabskiego okazało się, że istnieje potrzeba wprowadzenia biletów zdawkowych, gdyż zabrakło monet groszowych. Bilety zdawkowe były drukowane bądź to na połówkach banknotów marek niemieckich bądź też były specjalne wydrukowane z reprodukcją monety która została przez bilet zastąpiona, a drugą stronę zdobiły rysunki warszawskich pomników. Jeszcze w roku 1925 dwukrotnie Narodowy Bank Polski musiał interweniować żeby zapobiec deficytowi monet. W roku 1924 pojawiła się nowa emisja banknotów o nominałach 5,10 oraz 20zł, miały one taki sam wzór jak banknoty z roku 1919, jednak były wydrukowane w polskich zakładach Polskich Zakładów Graficznych w Warszawie. Nowe wzory banknotów weszło w roku 1925 (o nominale 50zł) oraz w rok później (banknoty o nominałach 10 i 20zł) Kolejne emisje banknotów pojawiły się dopiero w latach 1930-1936. Ostatnim banknotem, który pojawił się na rynku był datowany na 1.10.1938, a wyemitowany w sierpniu 1939 roku bilet Banku Polskiego o nominale 2zł.

16 maja 2011

Kolekcja monet wyjątkowych.

W każdej kolekcji numizmatycznej jest pewien zestaw monet, albo przynajmniej pojedyncze numizmaty, które stanowią dla kolekcjonera powód do dumy, a nierzadko także powód do zazdrości środowiska. Takim właśnie białym krukiem, ozdobą kolekcji, może być komplet monet koronnych Stanisława Augusta Poniatowskiego. Ktoś może zauważyć, że przecież bite były dawno, bo właściwie dwieście pięćdziesiąt lat temu. A mimo to wciąż jest ich całkiem sporo, a niemała część w bardzo dobrym stanie.
To prawda, że poszukiwania monet koronnych mogą sporo potrwać. O ile z drobniejszymi monetami: szelągami, groszami, szóstakami i tak dalej, problemu być nie powinno, o tyle znalezienie talarów czy dukatów w dobrym stanie jest już trochę trudniejsze. Zwłaszcza dukaty były niezwykle cenne ze względu na swoją niewiarygodną precyzję wykonania, choć w dużej mierze cecha ta dotyczy w ogóle wszystkich monet koronnych Stanisława Augusta poniatowskiego. Oto, co w praktyce znaczy bycie mecenasem sztuki. Podobno nawet najmniejsze odstępstwo od wzorca i jakakolwiek skaza estetyczna uniemożliwiały wypuszczenie monety koronnej z mennicy.
Z praktycznego punktu widzenia też nie jest to bez znaczenia, ponieważ jeśli tworzy się reformę monetarną, buduje od początku cały system monetarny w kraju i wprowadza nowe wzory monet i wypada, nawet z czysto pragmatycznego punktu widzenia, aby monety te również wyglądały dobrze. Dlaczego? Choćby dlatego, że wówczas będą miały większy prestiż i nie będą sprawiały wrażenie wybitych od niechcenia. Może właśnie dzięki temu monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego już wtedy zostały okrzyknięte najpiękniejszymi monetami, a określenie to było tak bardzo prawdziwe, że przylgnęło do monet koronnych na zawsze.
Dziś stosunkowo wielu numizmatyków może pochwalić się kolekcją monet koronnych o wszystkich nominałach. Są to głównie serie z Mennicy Warszawskiej, mniej z Krakowskiej. Niewielu jednak kolekcjonerów ma w swojej kolekcji idealnie zachowaną serię; zazwyczaj koleje losu monet przez te dwieście lat z okładem nie były dla nich szczególnie łaskawe, nie wspominając nawet o tym, że przecież nigdy monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego nie były bite do kolekcji, ale z przeznaczeniem szybkiego wejścia w obieg, w związku z czym nikt też nie zadawał sobie trudu, aby chronić je przed szkodliwymi czynnikami.

9 maja 2011

Monety obiegowe w czasie okupacji

W czasie drugiej wojny światowej w wyniku działań wojennych Polska znalazła się pod okupacją niemiecką. Wbrew międzynarodowemu prawu Niemcy potraktowali zajęte tereny jako trwałą zdobycz wojenną. Na podstawie dekretu Adolfa Hitlera w październiku 1939 roku na ziemiach polskich utworzono Generalne Gubernatorstwo. Ludność polska po wybuchu wojny ukryła używane wcześniej srebrne monety, pozostawiając jako monety obiegowe jedynie monety wyprodukowane z niklu. W związku z tym, Niemcy zostali zmuszeni do wprowadzenia na terenach Generalnego Gubernatorstwa nowego środka płatniczego. Nie zdecydowano się jednak wprowadzić marki niemieckiej. System złotówkowy został zachowany, wycofano jednak z obiegu monety będące pozostałością po II Rzeczypospolitej. Okupant niemiecki rozpoczął bicie monet przy użyciu polskich stempli, zmieniono jednak stopy używane do produkcji monet. Niemcy wykorzystali w tym celu cynk. Wprowadzono w tym czasie do obiegu monety o nominałach: 1 grosz, 5 groszy, 10 groszy i 20 groszy. Jako że do bicia monet używano starych polskich stempli, monety 1 oraz 5 groszy opatrzone były datą wybicia 1939, natomiast monety o nominałach 10 groszy oraz 20 groszy datą wybicia 1923. Jedynym odstępstwem od stosowania polskiego wzornictwa był fakt, iż monety pięciogroszowe posiadały w centralnej części otwór o średnicy 4 milimetrów. Innym obszarem do którego okupanci wprowadzili monety obiegowe było getto łódzkie. Było to zorganizowane przez okupanta getto przeznaczone dla ludności pochodzenia żydowskiego. Monety były bite w mennicy getta. Pierwszymi monetami tam wytwarzanymi były monety o nominale 10 fenigów, produkowane ze stopu aluminiowo–magnezowego. Następnie wprowadzono nominały 5, 10 oraz 20 marek. Do produkcji monet o nominałach 5 oraz 10 marek stosowano aluminium oraz stop aluminium i magnezu. Do produkcji monet o nominale 20 marek stosowano wyłącznie aluminium. Wszystkie monety przedstawiały datę wybicia na tle sześcioramiennej gwiazdy. Surowiec do przeznaczony do produkcji monet pochodził z odpadów. W związku z trudnościami w pozyskaniu surowca oraz prymitywnymi warunkami, w jakich monety obiegowe będące środkiem płatności w getcie łódzkim, wiele monet w znacznym stopniu różni się od innych oznaczonych tym samym nominałem. Zarówno monety obiegowe stosowane na terenie Generalnego Gubernatorstwa, jak i getta łódzkiego, ze względu na użyte surowce i metody produkcji są nietrwałe.

2 maja 2011

Dziesięć groszy – tajemnica braku znaku menniczego.

Tuż przed rokiem 1925, czyli w chwili, kiedy Mennica Polska została ponownie otwarta po ponad półwiecznej przerwie, rząd polski chciał, by zaczęto produkować monety z niklu. Niestety ze względu na skromne zaplecze technologiczne warszawskiej mennicy w Polsce nie było możliwości bicia takich monet. W związku z taką sytuacją zaczęto korzystać z usług mennic ze Szwajcarii (le Locle), Holandii (Utrecht) i Austrii (Wiedeń). Ku zdziwieniu, ale i jednoczesnemu zadowoleniu wszelkich zleceniodawców projekty były realizowane bez spóźnień, a po efekcie można było powiedzieć, że priorytetem była jakość.
Dziesięciogroszówka, której pragnąłbym się bliżej przyjrzeć, produkowana była u Braci Huguenin w mennicy szwajcarskiej. Do niedawna sądzono, że moneta ta miała tylko jedną swoją wersję i nikt nie miał co do tego żadnych wątpliwości. Jednak raptem kilka lat temu na Cafe Allegro pojawiła się wzmianka, jakoby ktoś zauważył, że istnieją dwa niewiele się od siebie różniące warianty omawianej dziesięciogroszówki.
Prekursor burzy związanej z monetą jest przekonany, że drugi wariant stempla posiada niezmieniony względem znanej nam monety rewers, ale na awersie za to można znaleźć rysunek o nieco mniejszej średnicy. Jeśli zmierzymy odległość pomiędzy zewnętrznym obwodem legendy a osią symetrii orła, to będziemy w stanie rozróżnić dwa takie warianty dziesięciogroszówki z pominięciem kwestii drobnych przesunięć stempli.
Zwolennicy podobnej opinii konsekwentnie wierzą również, że istnieje wersja wprost odwrotna do tej nowo odkrytej: różnica miałaby być w wielkości średnicy rysunku na rewersie, awers natomiast miałby pozostać niezmieniony. Niestety tej tezy jak na razie nigdy nie udało się udowodnić; pozostaje ona w sferze czystych domniemań.
Doktor Władysław Terlecki dołączył do książki traktującej w sposób szczegółowy o produkcji w Mennicy Polskiej wpis w tablicy dwadzieścia jeden o tym, że monety niklowe o nominale dziesięciu groszy zostały wybite w ilości jednego miliona w roku 1935, a rok później w ilości przekraczającej aż osiem milionów. Tezę tę potwierdzałby fakt, że wymienione liczby zostały uwzględnione w podsumowaniu ogólnej liczby wybitych monet w polskiej mennicy, zatem na pewno nie są to monety próbne. Dziwne jednak wydaje się to, że w samej treści książki nie znajdziemy ani słowa dotyczącego tych dziesięciogroszówek.
W Polsce taka moneta na aukcjach pojawia się stosunkowo często, w związku z czym jej cena na pewno nie jest specjalnie wygórowana. Ma to zapewne związek z tym, że wspomniana wcześniej druga wersja monety z nieco inną wielkością stempla nie została potwierdzona przez badaczy. Warto jednak mieć się na baczności, gdyż istnieje spore prawdopodobieństwo, że ktoś się stanie posiadaczem bardzo rzadkiej monety za niewielkie pieniądze.

25 kwietnia 2011

Monetą, zamiast strzały.

Wiele jest sposobów, aby osłabić państwo ościenne. Wojna jednak nie jest najlepszym z nich. Z kolei przebiegłość znano już dawno i różne chytre manewry mające podkopać gospodarkę sąsiada nie są niczym nowym. Mało tego- w średniowieczu były w zasadzie na porządku dziennym.
Pierwszy mocny kopniak monetarny przyszedł z południa, od braci Czechów. Monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich mogą być wprowadzone albo przez przypadek, dla wygody, jak grosz praski, albo celowo, jak półgrosz z mennicy w Świdnicy. Moneta ta wyglądała w zasadzie tak samo jak monety rodzime. Jak wiec mogła zaszkodzić gospodarce? Mogła i to dość poważnie: za wszelkie większe wydatki płacono między innymi półgroszami, jednak wcale ich nie liczono, ale ważono. Cały więc pomysł opierał się na dwóch prostych ruchach: po pierwsze zmniejszeniu wagi, po drugie, zmniejszeniu zawartości kruszcu w porównaniu z oryginałem.
Trzeba przyznać, że plan powiódł się idealnie i był to pierwszy tak spektakularny przypadek, kiedy monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich tak bardzo zaszkodziły polskiej gospodarce. Wartość półgrosza świdnickiego stanowiła około sześćdziesięciu procent wartości monety rodzimej, a to dlatego, że Czesi z jednej grzywny wybijali niemal o sto monet więcej od Polaków, a na dodatek ich moneta była o jedną dziesiątą od polskiej lżejsza.
Szybko wiec okazało się, że gospodarka śląska po tym ciosie pozbierać się nie może, zwłaszcza, że przez pewien czas Czesi zalewali nasz kraj nie tylko fałszywym półgroszem, ale także bardzo wartościowym groszem praskim, przez co udawało im się przez długi czas psuć polską monetę niezauważenie.
Jedną z osób, która podjęła temat tego, jak monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich mogą zniszczyć rodzimą gospodarkę był Mikołaj Kopernik, dokładnie ten sam, którego kojarzymy z teorią heliocentryczną.
Skalę zniszczeń można sobie wyobrazić na skali czasu: pierwsze półgrosze w Świdnicy zaczęto bić w tysiąc pięćset dwudziestym pierwszym roku, natomiast walka z nimi zakończyła się w czterdzieści lat później. Można więc sobie wyobrazić tylko jak bardzo musiała szaleć inflacja, a jak szybko topniało zaufanie do polskiej monety, którą, nawiasem mówiąc, coraz częściej wywożono do Czech, aby tam wybić z niej kolejną porcję półgroszy. A nie był to bynajmniej jedyny taki atak w historii- więcej nawet, było to zagrożenie ciągłe, choć akurat Czesi narażali się rzadko, ale za to bardzo skutecznie działając.